Jak się (nie) spowiadać

Wskazówki ks. Roberta
jak się nie spowiadać,
czego na spowiedzi unikać,
i na co zwrócić szczególną uwagę

Zapraszam do odkrywania bogactwa, piękna i głębi sakramentu pojednania z Bogiem (inne określenia: powrotu do Boga, Miłosiernego Ojca, do stanu łaski uświęcającej, łaski pojednania z Bogiem, sakramentu spowiedzi świętej, sakramentu pokuty, sakramentu Bożego przebaczenia, uzdrowienia relacji z Bogiem, uzdrowienia duszy), do przygody stawania w prawdzie, która nas wyzwala i uczy pokory i miłości przebaczającego Boga. Dobre przygotowanie do spowiedzi to nie tylko starannie zrobiony rachunek sumienia. Aby maksymalnie otworzyć się na działanie Bożej łaski, włóżmy wysiłek i starajmy się wyeliminować błędy popełniane w związku z przystępowaniem do sakramentu spowiedzi. Tak jak wracamy do rachunku sumienia i sakramentu spowiedzi, tak warto wracać na tę stronę, aby odkrywać coraz głębsze subtelności dotyczące naszego spowiadania się. 

 

 Myśląc o przystąpieniu do spowiedzi nie powinniśmy obawiać się, że Bóg może mi nie odpuścić najcięższych grzechów, że na to nie zasługuję. Zasmucamy tym samym Boga Ojca, który w sakramencie pojednania chce, abyśmy najpierw przed Jego obliczem sprawiedliwie osądzili własne grzechy w sumieniu, a potem przyjęli jego miłosierne przebaczenie. Nie należy kierować się prawdą wiary z Małego Katechizmu, że "Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze", która, wyjęta z kontekstu, mylnie przedstawia obraz Boga. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, by móc okazać swoje miłosierdzie. Za grzechy karzemy się sami, gdy dotykają nas skutki naszych własnych grzechów. Spowiedź jest od tego, by Bóg od nas się dowiedział (to co już i tak wie) co złego zrobiliśmy, i że żałujemy i by nam odpowiedział, że mimo tych grzechów Bóg chce być z nami (że nas nie zabije, ani nie odrzuci).

 

 Nie spowiadamy się mając na uwadze w pierwszej kolejności fizyczną obecność spowiednika. Na początku spowiedzi nie zapominamy postawić się w duchowej obecności pierwszej Osoby Boskiej - Boga Ojca. "Ojciec miłosierdzia jest źródłem wszelkiego przebaczenia. Dokonuje On pojednania grzeszników przez Paschę swojego Syna i dar Ducha Świętego, za pośrednictwem modlitwy i posługi Kościoła: Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (KKK 1449).

 

 Nie możemy pozwolić, aby naturalny wstyd z naszych grzechów i słabości wywołał w nas strach (np. co sobie spowiednik o mnie pomyśli) i kombinowanie jak grzechy najłagodniej wyznać w sposób zawoalowany. W ostateczności strach może doprowadzić nas do zatajenia grzechu śmiertelnego! Naturalny wstyd powinien być połączony z najważniejszym elementem spowiedzi: szczerością = stawaniem w prawdzie przed Bogiem = postawą pokory, czyli znajomości prawdy o sobie. Potraktujmy nieprzyjemny wstyd jako część pokuty za nasze grzechy.

 

 Celem spowiedzi jest spotkanie w prawdzie z Bogiem Miłosiernym, gdzie na początku przeżywamy niesmak naszej grzeszności, wstyd, niepewność, lęk przed odrzuceniem, a kończymy pokojem wewnętrznym, wdzięcznością, radością jako skutkiem dotknięcia przez tajemnicę Bożego przebaczenia.

 

 Nie wstydźmy się i nie bójmy się przystąpić do spowiedzi po latach. Wielka jest radość w niebie z takiego nawrócenia, a spowiednik słysząc, że to wyjątkowa sytuacja, podpowie i przypomni jak się spowiadać i przeprowadzi delikatnie i troskliwie przez całą spowiedź.

 

 Aby spowiednik mógł lepiej zrozumieć naszą sytuację życiową, na początku spowiedzi przedstawiamy się w jakim jestem wieku, jakiego jestem stanu, np. "mam lat 45 i jestem mężem i ojcem trójki dzieci", "mam lat 23 i jestem studentką 3 roku", "mam 30 lat i jestem osobą żyjącą samotnie", "mam 27 lat, nie pracuję, choruję na schizofrenię" (por. KPK 979).

 

 Przedstawiamy też nasz stan duchowy, tzn. konkretnie ile tygodni temu byliśmy u spowiedzi, czy odprawiliśmy pokutę, czy przypomniały nam się jakieś grzechy śmiertelne, których zapomnieliśmy wyznać na ostatniej spowiedzi. Dobrze jest dodać czy regularnie przyjmujemy Komunię św. i kiedy ostatnio Komunię przyjęliśmy.

 

 Nie spowiadamy się z żadnych spraw, wydarzeń, stanów i czynów w których nie mieliśmy świadomości i woli, że popełniamy zło. Tak więc:

- Nie spowiadamy się z cierpień i problemów, które przysparzają nam inni, z cudzych grzechów, np. męża, ojca, brata, koleżanki, chyba że się do nich przyczyniliśmy lub chroniliśmy tych, którzy popełnili zło (por. KKK 1868).

- Nie spowiadamy się z niezależnie od nas pojawiających się u każdego pokus, złych i nieczystych myśli, wyobrażeń, wspomnień, uczuć, emocji, a tylko wtedy jeśli im ulegliśmy lub wystawialiśmy się na pokusy.

- Nie spowiadamy się z tego co nam się śniło.

- Nie spowiadamy się z rozproszeń na modlitwie i na mszy św., chyba że się na takie rozproszenia świadomie wystawialiśmy, sami je wywoływaliśmy lub podtrzymywaliśmy. Msza św. i modlitwa to nie gra komputerowa albo teleturniej, gdzie rezultat zależy od stopnia koncentracji.

- Nie spowiadamy się z wątpliwości w wierze, chyba że zaniedbywaliśmy pogłębianie naszej wiary rozumem.

- Nie spowiadamy się z tego, co robimy dobrze i których przykazań przestrzegamy i z tego, że generalnie jesteśmy dobrymi ludźmi.

- Nie spowiadamy się z tego, że nie byliśmy na mszy św. niedzielnej z powodu choroby lub innej przeszkody niezależnej od nas.

- Nie spowiadamy się z bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu, "które nigdy nie będzie odpuszczone". Jest to grzech wiecznego odrzucenia Bożej miłości, jaki popełniły upadłe anioły. O tym grzechu mówił Jezus w kontekście królestwa szatana (por. Mt 12,22-32 i Mk 3,22-30). Tylko istoty obdarzone wolną wolą i żyjące poza czasem mogły dokonać wiecznego odrzucenia służenia Bogu, a człowiek nie jest w stanie dokonać wyboru na całą wieczność. Nauczanie Kościoła to potwierdza: Kościół otrzymał władzę odpuszczania wszystkich grzechów popełnionych przez człowieka: "Nie ma takiej winy, nawet najcięższej, której nie mógłby odpuścić Kościół święty" (KKK 982). Oczywiście ważne jest na spowiedzi aby zaznaczyć, że grzesząc liczyło się już na miłosierdzie Boże, na to że się wyspowiadamy, ale nie należy nazywać tego grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który ma dużo głębsze znaczenie teologiczne i jest praktycznie poza zasięgiem człowieka. Logicznie rzecz biorąc, jakbyśmy zgrzeszyli przeciw Duchowi Świętemu zgodnie ze znaczeniem tych fragmentów Ewangelii to bezsensowne byłoby chodzenie do spowiedzi bo nie mogłaby ona dać odpuszczenia wszystkich grzechów, czyli pojednania z Bogiem.

- Nie spowiadamy się z grzechów pokoleniowych, bo jedyny grzech przekazywany z pokolenia na pokolenie to grzech pierworodny, który jest gładzony w momencie przyjęcia chrztu (zob. opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski). Z pokolenia na pokolenie mogą co najwyżej przechodzić skutki grzechu. Kolejne pokolenie może cierpieć skutki - konsekwencje grzechu popełnionego kiedyś przez przodka.

- Nie spowiadamy się z tego, że grzesząc myśleliśmy w sposób wyrachowany, że pójdziemy potem do spowiedzi i Bóg nam ten grzech przebaczy. To jest właśnie świadomość Bożego miłosierdzia, że nie wiadomo ile razy odejdziemy od Niego to zawsze na nas czeka z przebaczeniem. Opieranie się pokusom nie polega na pielęgnowaniu fałszywego strachu, że następnym razem Bóg może nam nie odpuścić grzechu. Opieranie się grzechowi powinno wypływać z wdzięczności do Boga, za to że kocha nas bezwarunkowo, bez względu na to jakimi jesteśmy grzesznikami i jak często w grzech popadamy.

- Nie spowiadamy się z trudnych sytuacji życiowych szukając pocieszenia i recepty na problemy u spowiednika zamiast u rodziny, najbliższych, przyjaciół, lekarzy, terapeutów i profesjonalnych doradców w konkretnych dziedzinach, którzy lepiej znają nas i naszą sytuację niż spowiednik i są lepiej przygotowani aby pomagać w konkretnych problemach życiowych, zdrowotnych, psychologicznych i psychicznych.

- Nie spowiadamy się z grzechów, które już kiedyś wyznaliśmy na spowiedzi i zostały nam odpuszczone, a które powracają nam w pamięci. Spowiedź święta to nie wymazywanie negatywnych wspomnień.

- Osoby dorosłe nie spowiadają się z picia alkoholu, chyba że są w nałogu, albo nadużywały picia, albo przyczyniło się to do popełnienia jakiegoś grzechu.

 

 Bardzo ważne jest oczyszczenie naszej spowiedzi z tych "pseudogrzechów" po to, by nasza uwaga mogła skupić się na lepszym badaniu sumienia - odszukaniu rzeczywistych grzechów i tych głębiej ukrytych - na rzeczywistym stawaniu w prawdzie. Tylko w ten sposób lepiej poznamy nasz stan duchowy, gdy oczyścimy rachunek sumienia i spowiedź z tych elementów bez znaczenia moralnego, które zakrywają to co istotne.

 

 Unikamy ogólników, np. "zgrzeszyłem przeciw 1, 4 i 9 przykazaniu" albo "spowiadam się z grzechu lenistwa i gniewu" albo "opuszczałem msze święte". Precyzujmy i opisujmy konkretne sytuacje i istotne okoliczności, w których grzech popełniliśmy, w szczególności grzech śmiertelny, aby spowiednik wiedział dokładnie o co chodzi.

 

 Nie spowiadamy się zbyt skrupulatnie i unikamy zbyt szerokiego i szczegółowego opisywania sytuacji.

 

 Nie spowiadamy się, że "może byłem niecierpliwy, może kogoś skrzywdziłem". To wymaga głębszego przebadania sumienia. Albo faktycznie byłem niecierpliwy w konkretnej sytuacji którą pamiętam, albo nie wymieniam asekuracyjnie tego grzechu (tak na wszelki wypadek). Spowiadamy się tylko z grzechów, które sumienie jasno nam wyrzuca, a w razie wątpliwości pytamy spowiednika. Bóg chce, abyśmy przed nim stanęli w prawdzie, w postawie "tak lub nie" a nie w postawie "być może".

 

 Nawet jeśli jeden grzech nam najbardziej zaprząta sumienie i jest naszym największym problemem to mimo wszystko robimy rachunek z całego życia duchowego nie poprzestając na tym jednym najgorszym grzechu. Przez jeden wielki grzech nie możemy zaniedbać robienia całościowego rachunku sumienia.

 

 Robiąc rachunek sumienia przed spowiedzią nie posługujemy się w pierwszej kolejności propozycjami rachunku sumienia napisanych przez innych. Najważniejszy jest bowiem osobisty wgląd w głąb sumienia, wsłuchanie się samemu co nam sumienie wyrzuca. Najpierw więc przeprowadzamy osobiste badanie sumienia bez jakichkolwiek sugestii z zewnątrz. Różne propozycje rachunków sumienia pełnią rolę pomocniczą i mogą pomóc zauważyć to, czego nie zauważyliśmy robiąc osobisty rachunek bez podpowiedzi i sugestii (pomóc naprostować i uwrażliwić nasze sumienie). KKK 1454: "Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w Dekalogu i w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich (por. Rz 12-15; 1 Kor 12-13; Ga 5; Ef 4-6)." Można skorzystać tutaj z oferty Wydawnictwa Gaudium.

 

 W trakcie spowiedzi nie robimy dopiero rachunku sumienia, który należy zrobić przed spowiedzią.

 

 Nie boimy się dopytać spowiednika o pewne kwestie, których nie rozumiemy. Jeśli mamy wątpliwości np. co do grzechu to należy zapytać o to spowiednika, a nie bagatelizować sprawę.

 

 Grzechy śmiertelne (inaczej określane również jako grzechy ciężkie) wymieniamy co do ilości i okoliczności (to są te popełnione dobrowolnie, świadomie i w ważnych sprawach, które zrywają z naszej strony jedność z Bogiem czyli stan łaski uświęcającej; por. KKK 1856-1857). Najlepiej je oceniać według poważnych przekroczeń 10 Przykazań Bożych (por. KKK 1858). Nie należy ich mylić z siedmioma grzechami głównymi, które określają powszechność występowania danego grzechu, ale nic nie mówią o ciężarze grzechu (por. KKK 1866). Poczytaj więcej na temat grzechów powszednich i śmiertelnych i grzechów lekkich i ciężkich.

 

 Wyznając grzech śmiertelny warto dostrzec i wypowiedzieć jego przyczyny i skutki, czyli ogrom zła, które czyniąc ten grzech wyrządziliśmy. Robimy to, aby bardziej zrozumieć istotę grzechu po to, by bardziej żałować.

 

 Warto zwrócić szczególną uwagę na zło tych grzechów, które stały się zgorszeniem dla innych, lub które wspólnie z innymi popełniliśmy. Mt 18, 6-7Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. Por. Mk 9,42. Łk 17, 1-2: Rzekł znowu do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie! Jezus mówiąc o "powodzie grzechu dla jednego z tych małych" niekoniecznie ma na myśli małych wzrostem czy wiekiem, ale raczej tych którzy są mali w wierze.

 

 Na spowiedzi nie starajmy się ukryć grzechu, którego najbardziej się wstydzimy poprzez np. jakieś zawiłe określenia, bądź wymienianie go w sposób jak najbardziej nie zwracający uwagi, ale wręcz przeciwnie. Możemy nawet zaznaczyć, że "jest to moja wada główna", albo że "tego grzechu wstydzę się najbardziej".

 

 Gdy popełniamy tylko grzechy powszednie (inaczej określane również jako grzechy lekkie; KKK 1862: gdy w materii lekkiej nie przestrzega się normy prawa moralnego lub gdy nie przestrzega się prawa moralnego w materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody) to spowiedź w konfesjonale nie jest konieczna aby przystępować do Komunii Św. Pamiętajmy tylko, aby Akt Pokuty na początku każdej mszy przeżyć jako spowiedź powszechną, podczas której Bóg odpuszcza nam te grzechy powszednie, byśmy z oczyszczonym sercem mogli w pełni uczestniczyć w dalszej części mszy św. i godnie przystąpić do Komunii Świętej.

 

 Aby podczas spowiedzi uporządkować wyznawanie grzechów i aby zmniejszyć szanse, że któryś z grzechów zapomnimy wyznać najlepiej wyznawać grzechy według określonego porządku: np. wg dziesięciu przykazań Bożych i pięciu przykazań kościelnych, według siedmiu grzechów głównych, według grzechów popełnionych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, według grzechów popełnionych względem Boga, bliźniego i siebie samego.

 

 Jeśli Bóg daje nam taką łaskę, że podczas rachunku sumienia widzimy, że nie popełniliśmy wyraźnego zła to można wyznać grzechy zaniedbania, czyli dotyczące dobra, którego nie uczyniliśmy: np. wszystkich konkretnych okazji-możliwości do czynienia dobra, których nie stworzyliśmy, nie wykorzystaliśmy lub odrzuciliśmy.

 

 Na początku spowiedzi i na zakończenie nie opuszczamy standardowych formuł. Formuły: "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ostatni raz u spowiedzi byłem .... miesięcy (tygodni) temu. Pokutę odprawiłem i chcę wyznać moje grzechy" i "Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie bardzo żałuję i pragnę poprawy" są integralnymi elementami rytuału spowiedzi, podkreślają ważne warunki spowiedzi i nie powinno się ich omijać lub przeinaczać siląc się na oryginalność wypowiedzi. Nabożne wypowiadanie formuł, których nauczyliśmy się najczęściej w dzieciństwie pozwoli nam przeżyć sakrament spowiedzi również jako wydarzenie liturgiczne (zob. KKK 1480). Aby zapoznać się według jakich formuł się spowiadać zapraszam na stronę Co się mówi w konfesjonale? - formuła dla penitenta

 

 Nie staramy się "ulepszać" sakramentu spowiedzi przez wprowadzanie dodatkowych, oryginalnych i pomysłowych elementów. Dodawanie "usprawnień" nie przysporzy nam więcej łaski Bożej, a może spowodować zagubienie istoty spowiedzi, albo wręcz magiczne do niej podejście. Modne jest np. umawiać się w różnych miejscach na spowiedź, jak na rozmowę, ale konfesjonał, to specjalne miejsce pobłogosławione do tego celu.

 

 Spowiedzi nie ofiarowujemy w jakiejś intencji (np. za mojego zmarłego tatę). Istotą podejścia do spowiedzi (intencją) jest moje pojednanie z Bogiem.

 

 Nie boimy się wyznawać grzechów, które uważamy za szczególnie ciężkie lub wstydliwe i nie boimy się spowiedzi po wielu latach. Na prawdę przeciętny spowiednik słyszał już wiele i trudno go czymś zaskoczyć. Dodatkowo należy brać pod uwagę, że podczas spowiedzi działa łaska Boża! Z trzech podmiotów zaangażowanych w spowiedź: penitenta, spowiednika i Boga to Bogu najbardziej zależy na pojednaniu i zrobi On wszystko, aby nam to ułatwić!

 

 Nie boimy się prosić spowiednika o zmianę pokuty, jeśli uważamy że nie damy rady jej wypełnić.

 

 Nie nadużywamy sakramentu spowiedzi spowiadając się nazbyt często. Pamiętamy, że sakramentem dnia codziennego jest msza św. przeżyta w sposób pełny, a nie spowiedź.

 

 Chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego w Kan. 989 a za nim Katechizm Kościoła Katolickiego punkt 1457 i Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego pytanie 305 stwierdzają iż "Każdy wierny, po osiągnięciu wieku rozeznania, obowiązany jest przynajmniej raz w roku wyznać wiernie wszystkie swoje grzechy ciężkie" (drugie przykazanie kościelne dla Kościoła w Polsce ujmuje to skrótowo: "Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty"), to jednak warto z sakramentu spowiedzi korzystać częściej i w miarę regularnie, tak jak regularnie walczymy o utrzymanie zewnętrznego porządku: np. w naszym domu, mieszkaniu, pokoju, czy też na biurku.

 

 Nie spowiadamy się w pierwsze piątki miesiąca dlatego, że jest tradycja pierwszych piątków miesiąca. Ta tradycja pobożnościowa mówi o przyjmowaniu w ten dzień Komunii Świętej wynagradzającej. Przystąpienie do spowiedzi jest konieczne tylko wtedy, gdy grzech śmiertelny uniemożliwia nam przyjęcie Komunii Św. O szczegółach nabożeństwa pierwszopiątkowego można przeczytać tutaj.

 

 Staramy się nie spowiadać w niedziele i inne dni świąteczne bo praktyka pokutna nie współgra z charakterem dnia świątecznego i niedzieli tak samo jak praca zarobkowa w te dni. Trzecie przykazanie Boże mówi: "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" (por. Wj 20,8-11 i  Pwt 5,12-15), a nie w tym dniu pokutował. Kościół zachęca by niedziela i dni świąteczne miały charakter świąteczny, a nie pokutny i nakłania by pielęgnować ten charakter świąteczny poprzez wcześniejsze przygotowanie się do świętowania poprzez porządki, zakupy i spowiedź w dni poprzedzające niedzielę lub święto. Jan Paweł II w Liście Apostolskim DIES DOMINI O Świętowaniu Niedzieli nakreślił całościowo charakter niedzieli i wszystkie jej aspekty jako: dnia Pańskiego, dnia Kościoła, dnia eucharystii, świętowania, dziękczynienia, radości, odpoczynku, solidarności, misji i nie znalazła się w nim ani jedna wzmianka o charakterze pokutnym. Jedynie w punkcie 44 papież przypomniał nakaz Chrystusa, aby najpierw przygotować się, by w pełni przeżywać niedzielne zgromadzenie eucharystyczne: "Niedzielne zgromadzenie eucharystyczne jest braterskim spotkaniem [...] pomni na nakaz zawarty w słowach Chrystusa: «Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!» (Mt 5, 23-24)."

 

 Nie spowiadamy się podczas mszy świętej, w której uczestniczymy, ponieważ Kościół zaleca pełne uczestnictwo we mszy świętej i dbanie o to, by nie uczestniczyć w dwóch czynnościach liturgicznych w tym samym czasie (por. Instrukcja Świętej Kongregacji Obrzędów "Eucharisticum Mysterium" z 25.05.1967 O Kulcie Tajemnicy Eucharystycznej, punkt 17 i 35, AAS 59 (1967) 5 99-637).

 

 Jak podkreślał to jeden z najsłynniejszych na świecie spowiedników, św. o. Pio z Pietrelciny, nie należy spowiadać się długo. Sam spowiadał w konfesjonale nie dłużej niż 5 minut. Długa spowiedź przeradza się w poradnictwo, pocieszanie czy też kierownictwo duchowe i tym samym rozmywa swoją istotę. Zamiast długich spowiedzi o. Pio odkreślał wagę praktykowania codziennego dwukrotnego osobistego rachunku sumienia (tak jak św. o. Ignacy Loyola). W kierownictwie duchowym o. Pio wskazywał na pięć zasad wzrostu duchowego: cotygodniową spowiedź, codzienne przyjmowanie Komunii Świętej, lectio divina oraz dwa razy dziennie medytację i rachunek sumienia. Święty ks. prałat Josemaría Escrivá de Balaguer podkreślał, że spowiedź powinna być praktykowana według 4K: krótka, klarowna, konkretna i kompletna.

 

 Sakrament spowiedzi

- jest nieważny, tzn. nie otrzymujemy Bożego przebaczenia naszych grzechów, jeśli nie wypełnimy choćby jednego z warunków (aktów penitenta w trakcie spowiedzi):

  • żal za popełnione grzechy w takim stopniu, że mamy postanowienie, by starać się więcej nie grzeszyć. KKK 1451: "Wśród aktów penitenta żal za grzechy zajmuje pierwsze miejsce. Jest to "ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości" (Sobór Trydencki: DS 1676)".
  • szczere wyznanie wszystkich grzechów śmiertelnych, które sobie przypomnieliśmy (brak zatajenia). KKK 1458: "Ten, kto wyznaje swoje grzechy, już działa razem z Bogiem. Bóg osądza twoje grzechy; jesli ty także je osądzasz, jednoczysz się z Bogiem. Człowiek i grzesznik to w pewnym sensie dwie rzeczywistości; gdy jest mowa o człowieku, uczynił go Bóg; gdy mowa jest o grzeszniku, uczynił go człowiek. Zniszcz to, co ty uczyniłeś, aby Bóg zbawił to, co On uczynił... Gdy zaczynasz brzydzić się tym, co uczyniłeś, wówczas zaczynają się twoje dobre czyny, ponieważ osądzasz swoje złe czyny. Początkiem dobrych czynów jest wyznanie czynów złych. Czynisz prawdę i przychodzisz do Światła (Św.Augustyn, In evagelium Johannis tractatus, 12,13)."

-  jest niegodnie przyjęty, tzn. ważny, ale niepełny, jeśli nie wypełnimy choćby jednego z warunków (aktów penitenta przed i po spowiedzi):

  • zrobiony rachunek sumienia przed spowiedzią (bo bez dobrego rachunku sumienia niemożliwe jest stanięcie w prawdzie, czyli szczerości serca i doświadczenie żalu za grzechy)
  • wypełnienie naznaczonej pokuty (bo pojednanie musi wyrazić się w uzdrowieniu woli).

 

 Jeśli zapomnieliśmy jaka pokuta została nam naznaczona, albo nie jesteśmy pewni czy odmówiliśmy pokutę wyznaczoną na ostatniej spowiedzi to należy samemu wyznaczyć sobie pokutę zastępczą, ją odmówić i powiedzieć o tym spowiednikowi na najbliższej spowiedzi.

 

 Nie należy sądzić, że spowiedź całkowicie gładzi nasze grzechy! Na spowiedzi Bóg tylko przebacza grzesznikowi, że popełnił grzechy, czyli przywraca go do wspólnoty z Bogiem i z Kościołem, ale całe zło, cierpienie wielu skrzywdzonych ludzi, nie zagojone rany, złe wspomnienia, ludzka krzywda dalej są nieodwracalnym faktem i pozostają nie zmazane. Za każdy uczyniony grzech, nawet ten odpuszczony na spowiedzi czeka każdego kara doczesna, która jest odpokutowywana po śmierci, w czyśćcu. Jest jednak inny sposób niż spowiedź, aby tego uniknąć - uzyskanie odpustu cząstkowego lub zupełnego (por. KPK 992-997). Kodeks Prawa Kanonicznego stwierdza w kan. 992: "Odpust jest to darowanie wobec Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy. Otrzymuje je wierny, odpowiednio przygotowany i po wypełnieniu pewnych określonych warunków, przez działanie Kościoła, który jako sługa odkupienia autorytatywnie rozporządza i dysponuje skarbcem zadośćuczynień Chrystusa i świętych."

 

 Tajemnica spowiedzi jest najwyższej wagi, za który wielu kapłanów oddało nawet swoje życie. Dlatego też, jeśli spowiadający się (tzw. penitent) choćby tylko nagrywa swoją spowiedź to automatycznie popada w ekskomunikę - najcięższą karę, którą jest wyłączenie z Kościoła. Jeśli penitent rozpowszechnia w dowolny sposób w środkach masowego przekazu to, co było mówione na spowiedzi przez spowiednika lub przez niego samego to również popada automatycznie w ekskomunikę. Mówi o tym "Dekret o ekskomunice, której podlegają ujawniający treść spowiedzi" wydany przez Kongregację Nauki Wiary w dniu 23.14.1988.

 

 W trakcie spowiedzi możemy również popełnić wiele różnych grzechów i wtedy taka spowiedź jest niegodna lub nawet, w niektórych przypadkach, nieważna:

  • grzech obmowy, gdy mówimy podczas spowiedzi to co złe na innych
  • grzech zaniedbania, gdy spowiedzi przystępujemy nieprzygotowani, bez właściwego rachunku sumienia
  • grzech pychy, gdy zamiast prosić spowiednika o wytłumaczenie, mamy zbytnią pewność siebie ("wiemy lepiej") i złośliwie komentujemy uwagi spowiednika lub dyskutujemy by za wszelką cenę się obronić bądź przedstawić w bardziej pozytywnym świetle niż to jest w rzeczywistości; grzech pychy jest również wtedy jeśli poprzez częste uczęszczanie do spowiedzi, albo od razu po spowiedzi uważamy, że jesteśmy lepsi od innych
  • grzech egoizmu duchowego, gdy długo opowiadamy o rzeczach mało istotnych dla spowiedzi a przy konfesjonale jest długa kolejka oczekujących
  • grzech kłamstwa, gdy zatajamy jakiś grzech śmiertelny, lub nie mówimy wprost całej prawdy o tym grzechu. Spowiedź jest nieważna gdy zataimy jakiś grzech śmiertelny, a wszystkie przyjęte Komunie święte po takiej spowiedzi są świętokradcze
  • grzech chamstwa, gdy wchodzimy do konfesjonału pomijając kolejkę
  • grzech magii, gdy spowiedź traktujemy na sposób magiczny, czyli jako magiczne usunięcie zła - wymazanie grzechu: próba pozbycia się go z pamięci i próba pozbycia się skutków grzechu z życia
  • grzech niepoważnego traktowania sakramentu spowiedzi, gdy korzystamy z niego zbyt często nie spełniając przy tym wszystkich warunków dobrej spowiedzi.

 

 Spowiedź ma ściśle określoną formę i nie oczekujmy że przybierze formę kierownictwa duchowego, psychoterapii, egzorcyzmu, czy też udzielania życiowych rad. Oczywiście mogą się w niej znaleźć pewne elementy kierownictwa duchowego, poradnictwa psychologicznego, zdroworozsądkowego ale istota sakramentu spowiedzi zawsze pozostaje ta sama - Boża łaska objawiająca się w przebaczeniu naszych grzechów. Nie rozmywajmy tej istoty, ale ją pięknie wyeksponujmy! Spowiedź nie jest np. terapią psychologiczną, ale może zawierać pewne elementy, jednak to nie one stanowią o istocie spowiedzi tylko 5 warunków dobrej spowiedzi.

 

 Nie należy się łudzić, że postęp duchowy osiągniemy za pomocą intensyfikacji pobożnych znaków zewnętrznych. Nie jest normalną i naturalną drogą do osiągnięcia świętości zbyt częste przystępowanie do spowiedzi, odbycie spowiedzi generalnej bez uzasadnionej wyjątkowej przyczyny, posiadanie kierownika duchownego, czy poddanie się egzorcyzmom. Normalna droga do świętości wiedzie przez zachowywanie stanu łaski uświęcającej i spożywanie Ciała i Krwi Pańskiej, przez podjęcie osobistej walki duchowej, opieranie się pokusom, wyrzeczenie osobiste i ofiarę składaną z siebie z miłości do innych.

 

 Nie należy kierować się zasadą minimum, ale ignacjańskim Magis (łac. wiecej, mocniej). Aby podejmować wysiłek otwierania się na Bożą łaskę warto nie tylko wypełniać minimum: spowiadać się raz w roku z grzechów śmiertelnych, ale przy okazji znaczących momentów życia osobistego czy też Kościoła (Adwent, rekolekcje, Wielki Post) przystępować pobożnie i do spowiedzi starając się obnażyć pokornie wnętrze swojej słabej duszy i wystawić ją na działanie Bożej łaski przebaczenia - Bożego Miłosierdzia.

 

 Polecam zapoznać się również ze wskazówkami:

 

 „W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj. Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony. Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa.” - Konstytucja Duszpasterska Soboru Watykańskiego II Gaudium et Spes, 16.

 

 „Rachunek sumienia jest jednym z najdonioślejszych aktów indywidualnej egzystencji: człowiek staje tu bowiem w obliczu prawdy o własnym życiu i dzięki temu dostrzega odległość, jaka dzieli jego czyny od ideału, który sobie wyznaczył” - św. Jan Paweł II, 29.11.1998, Bulla Incarnationis Misterium, 11.

 


Ks. Robert Wawer SJ - Tekst jest skromnym wkładem do tradycji spowiednictwa zapoczątkowanej w kościele jezuitów przy głównej ulicy Warszawy - Świętojańskiej, przez ks. Piotra Skargę SJ, sięgającej roku 1600. Strona powstała 2015.01.06. Ostatnia aktualizacja 2017.04.03.